Co zaskoczyło mnie w wietnamskim spa?

Wizyta w tradycyjnym herbacianym spa to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Jak wiadomo, masaże i zabiegi pielęgnacyjne w Azji Południowo-Wschodniej są dużo tańsze niż w Europie. Nieraz ich forma może nas jednak nieco zaskoczyć… Na co przygotować się, idąc do tradycyjnego wietnamskiego spa?

Pierwszy raz do Huong Sen Spa wybrałam się z moją znajomą z Filipin. Powitała nas uśmiechnięta obsługa recepcji, która nie mówiła po angielsku. Był to pierwszy znak, że jesteśmy w miejscu wybieranym przez lokalnych, a nie turystycznym resorcie. Łamanym wietnamskim zamówiłyśmy pakiet zawierający kąpiel w herbacie, saunę i godzinny masaż. To wszystko w cenie 350 tysięcy dongów, czyli nieco ponad 50 złotych.

Pani zaprowadziła nas do łaźni (kobiety i mężczyźni znajdują się w osobnych pomieszczeniach), gdzie miałyśmy się rozebrać. Byłam jedyną nie-Azjatką i nie-naturalistką, przez co oczywiście wzbudziłam niemałe zainteresowanie wśród Wietnamek. Przemierzając trasę od prysznica do drewnianej beczki kąpielowej, udawałam, że nie widzę, jak wszyscy mierzą mnie od stóp do głów. Nie mogłam jednak udać, że nie słyszę zaczepiającej mnie ze swojej wanny kobiety, która krzyknęła „You are beautiful, so white!” Tak… O ile w naszej kulturze każdy chciałby być raczej opalony niż biały jak ściana, o tyle w Azji to właśnie bycie białym jak ściana wpisuje się w kanon piękna.

Podziękowałam pani za miłe słowa i czym prędzej wskoczyłam do drewnianej beczki. Przyznam, że nie przepadam za byciem w centrum uwagi (szczególnie, gdy jestem bez ubrań), dlatego na początku czułam się nieco dziwnie. To jednak minęło od razu po wejściu do bani z aromatycznymi ziołami. Relaksująca kąpiel, do której dostałam filiżankę herbaty ze świeżego imbiru, trwała około 10 minut. Następnie kolejna wanna i kolejne zaskoczenie. Tym razem pani w długich żółtych rękawicach – takich, których u nas używa się do mycia toalet, podeszła do mnie z gąbką i zaczęła mnie szorować. Ucieszyłam się z peelingu i w myślach miałam nadzieję, że do sprzątania używają innych rękawic.

Po jacuzzi i saunie przyszedł czas na masaż. W Azji zdarzyło mi się już natknąć na kilku masażystów-samouków i następnego dnia obudzić się z siniakami na plecach. Tym razem zarówno ja, jak i moja znajoma, byłyśmy pozytywnie zaskoczone jakością masażu. Czułyśmy się po nim jak nowo narodzone. Na końcu pracowniczka spa przyniosła moja ubrania i zanim zdążyłam je założyć, złapała mnie jeszcze z uśmiechem za pierś, mówiąc, że jestem ładna. Może nie brzmi to jak profesjonalna obsługa, jednak jak na Wietnam, pracownicy spa prezentowali naprawdę wysoki poziom. Po masażu czekał na nas jeszcze posiłek – owsianka ze słoniną, owoce i zielona herbata.

Czy warto wybrać się do tradycyjnego herbacianego spa? Jak najbardziej, szczególnie, jeśli lubisz lokalne i nietypowe miejsca. Oczywiście w Hanoi nie brakuje także tych turystycznych, hotelowych spa o wyższym standardzie i wyższej cenie (ale wciąż niższej niż w Europie).

Moim zdaniem herbaciane spa to genialne miejsce, którego nie można pominąć, będąc w Wietnamie. Warto jednak wybrać się tam z odpowiednim nastawieniem – nie przejmować się, jeśli wszyscy będą do nas zagadywać i wpatrywać się w nas jak w obraz  (akt). 🙂

Huong Sen Spa znajduje się w dwóch miejscach w Hanoi:

49 Thái Thịnh, Thịnh Quang, Đống Đa, Hà Nội

68 An Dương, Yên Phụ, Tây Hồ, Hà Nội

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *