Morze Czerwone i pustynia Wadi Rum – 3 życiowe lekcje

Lekcja 1. Jak poradzić sobie z igłami jeżowca w stopie?

Samochodami, które jordańskie dzieci poobijały nam kamieniami (historia opisana tutaj), docieramy do Aqaby – kurortu położonego nad Morzem Czerwonym. Rozbijamy się na piaskowo-żwirowej plaży. Woda jest przejrzysta i po zanurzeniu świetnie widać rafy koralowe i ryby. Szkoda, że większość z nas nie pomyślała o wzięciu ze sobą okularów do pływania oraz butów do wody. Na dnie morze znajduje się wiele jeżowców, o czym przekonuje się nasz znajomy – Leszek. Wdeptuje w jednego z nich i z wody wychodzi z kolcem w palcu.

Wbił się na tyle głęboko, że nie jesteśmy w stanie sami go wyciągnąć. Leszek wybiera się więc do punktu medycznego  przy plaży. Lekarz stosuje dość niekonwencjonalne metody – odpala papierosa i przykłada go do palca. Mówi, że za jakiś czas kolec sam wyjdzie… To jest dopiero medycyna alternatywna.

Sama nie mogłabym w to uwierzyć, dlatego załączam zdjęcie.

Niestety metoda nie zadziałała, ale Leszek na pewno był wyjątkiem od reguły.

Lekcja 2. W jakich butach NIE wspinać się po skałach?

Po kilku godzinach plażowania, ruszamy w kierunku Wadi Rum – pustyni, na której mamy zarezerwowany nocleg w beduińskim obozie.

Jeżdżenie po pustyniach stało się ostatnio moim nowym hobby. Parę miesięcy wcześniej byłam na Saharze, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Wadi Rum pod względem krajobrazów jest jednak zdecydowanie ciekawsze. Imponujące, pomarańczowe skały sprawiają, że można poczuć się jak na Marsie.

wadi rum, pustynia, jordania

Zostawiamy nasze poobijane auta na parkingu przy pustyni, skąd jeepami Beduini zabierają nas do obozu. Camping jest oczywiście zrobiony typowo pod turystów i nie ma nic wspólnego z prawdziwymi beduińskimi obozami. Mamy gniazdka elektryczne, prysznic a nawet wifi.

widok z namiotu, wadi rum, jordania

Następnego dnia udajemy się na „wycieczkę objazdową” jeepami po pustyni. Myślałam, że będzie to głównie off-road po okolicy, tymczasem kierowca zatrzymuje się przy różnych skałach i kanionach i zachęca nas do wspinaczki. Gdybym znała program wycieczki, zdecydowałabym się na inne buty niż japonki. Czuję za to więź z lokalsami, którzy również hasają po skałach w klapkach. Na szczęście udaje mi się przeżyć, w dodatku z niskim bilansem strat – rozwalonym palcem i kilkoma zadrapaniami na stopach. Widoki są świetne.

jordania, wadi rum, pustynia
wadi rum, jordania, pustynia

Na koniec Beduin zabiera nas na górę, z której możemy spróbować zjechać na sandboardzie. Okazuje się to bardziej skomplikowane niż wygląda.

sandboarding, jordania, wadi rum

Na pustyni zostajemy na kolejną noc. Wieczorem spotykamy się w dużym namiocie, gdzie czeka na nas pyszna kolacja – bufet w beduińskim stylu. Sałatki, hummus, pity oraz mięso przygotowywane w specjalny sposób – w garnku zakopanym w ziemi.

Po kolacji siadamy przy ognisku i wpatrujemy się w gwiazdy. Jest cudnie.

Lekcja 3. Gdzie uciec przed taksówkarzem – oszustem?

Ostatnim punktem naszej wycieczki jest Amman – stolica Jordanii. Nie chcemy wjeżdżać do miasta wypożyczonymi samochodami, więc wcześniej odstawiamy je na lotnisku i szukamy taksówki. Chcemy skorzystać z Ubera, ale wszyscy odrzucają nasze zamówienia. Znajdujemy dwóch kierowców, którzy oferują podwózkę w rozsądnej cenie. Większa część ekipy zabiera się z kierowcą busa – bezzębnym Jordańczykiem.

Okazuje się, że mężczyzna nie ma biletu parkingowego i przez szlaban przejeżdża tuż za pojazdem przed nami. No cóż, może w Jordanii takie akcje są normalne…

Potem robi się jednak tylko dziwniej. Policja drogowa zatrzymuje naszego busa, a kierowca… dodaje gazu i ich wymija. Za chwilę wyciąga telefon, dzwoni do kogoś i krzyczy po arabsku.

Zatrzymujemy się na najbliższej stacji i kierowca pokazuje, że mamy już teraz mu zapłacić. Nie zgadzamy się i wychodzimy z samochodu. Typ jest mega podejrzany i nie chcemy z nim dalej jechać. Angielskiego oczywiście nie zna. Patrzy jak wyciągamy swoje walizki z bagażnika i jest wyraźnie wkurzony.

Tymczasem podchodzi do nas napakowany, łysy Jordańczyk w okularach przeciwsłonecznych i różowej koszuli. Zna angielski, więc przedstawiamy mu sytuację. Mówi, że bezzębny typ to oszust i żebyśmy z nim nie jechali. Podchodzi do niego i zaczynają się kłócić. Krzyczą do siebie po arabsku i się szturchają. W powietrzu czuć nadchodzącą rozróbę.

Łapiemy nasze walizki i biegniemy do sklepu na stacji. Za chwilę przyjeżdża jeden ze znajomych bezzębnego kierowcy. Musiał po niego zadzwonić. Boimy się, że zjedzie się większa ekipa. Na szczęście sprzedawca na stacji jest bardzo pomocny i dzwoni na policję. Czekamy w sklepie, obserwując bieg wydarzeń. Po emocjonalnej dyskusji z elementami rękoczynu, Jordańczyk w różowej koszuli zapłacił lewemu taksówkarzowi i ten w końcu odjechał.

Na miejsce przybyło jednak kilka innych osób. Jakiś nowy taksówkarz woła do nas, że mamy wsiadać do jego auta. Po tym co się wydarzyło, wstrzymujemy się jednak do przyjazdu policji.

Policjant jest bardzo sympatyczny. Spisuje raport oraz dane i licencję nowego taksówkarza. Ustala z nim przyzwoitą cenę za przejazd. Na końcu robi sobie z nami pamiątkowe zdjęcie.

Wchodzimy do załatwionej przez niego taksówki – samochód jest na siedem osób, a nas jest dziesiątka. Część wsiada do bagażnika. Co zrobić, nie zadzwonimy przecież na policję, gdyż ta stoi obok i macha nam na pożegnanie. J

Podsumowanie

Po powrocie z Jordanii, dzieląc się wrażeniami ze znajomymi, mówiłam m.in., że:

– Jordańczycy to niesamowicie mili, uprzejmi i gościnni ludzie.

A także, że:

– Obrzucili nasze samochody kamieniami , chcieli nas oszukać na kasę, co skończyło się ucieczką i wzywaniem policji.

Brzmi trochę jak rozdwojenie jaźni. Ale  Jordańczycy to naprawdę cudowny naród. Spotkaliśmy tam masę gościnnych ludzi, otrzymaliśmy niezliczoną ilość uśmiechów i okrzyków Welcome to Jordan!

Jednak tak jak wszędzie można tam też trafić na oszustów, nieuczciwych taksówkarzy czy dzieci rzucające kamieniami… No dobra, te dzieci to była lekka przesada.

Wadi Rum, jordania

Poprzednie wpisy z Jordanii:

Welcome to Jordan, czyli jak przywitała nas Jordania

Miasto wykute w skale – Petra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *