Pierwszy dzień szkoły

Zapach świeżo wyprasowanej koszuli przyjemnie miesza się z aromatem parzonej kawy. Przy łóżku stoi kolorowy plecak, a w nim zeszyty, długopisy i  flamastry. Obok worek z dresem i tenisówkami.

Budzik zawsze dzwoni za wcześnie. Są jednak dni, w których odczuwa się to bardziej niż zwykle. Bez wątpienia jednym z nich jest 1. września.

Ania przeciera oczy i rozmyśla o tym, jak cudownie byłoby, gdyby wakacje trwały minimum sześć miesięcy. Kiedyś zostanie prezydentem i to będzie pierwsza zmiana, jakiej dokona.

Myje zęby, ubiera granatową spódniczkę i białą koszulę. Na śniadanie je tosty z serem i szynką. Kakao poprawia jej trochę nastrój i sprawia, że perspektywa nowego roku szkolnego wydaje się mniej dołująca.

***

Asana wstaje dziś wcześniej niż zwykle. Od dawna czekała na ten dzień. Ubiera swój zielony mundurek, który pomimo kilku dziur i plam, wciąż prezentuje się całkiem nieźle. Latem często zakładała go do pracy w polu, gdzie codziennie pomagała rodzicom. Od dziś jej plan dnia ulegnie zmianie – wróci do szkoły, a na farmę będzie chodzić jedynie popołudniami.

Kolejny dzień nie je śniadania. Ryżu starczyło tylko dla jej najmłodszego rodzeństwa. Bierze łyk żółtej wody, którą wczoraj przyniosła z zabrudzonego zalewu. Trochę boli ją głowa i czuje się osłabiona, ale to nie przeszkadza jej cieszyć się z pierwszego dnia szkoły.

Pamięta jak dwa lata temu sama nosiła cegły, pomagając przy budowie placówki. Nauka od zawsze była jej marzeniem. Zdobycie wiedzy i praktycznych umiejętności to dla niej szansa na lepsze życie – znalezienie pracy, dzięki której nie będzie już więcej odczuwała głodu.

ghana, szkoła, uczennice

***

Szkolne korytarze wyglądają tak samo nieciekawie jak przed dwoma miesiącami. W toalecie dalej brakuje papieru, a w szatniach wciąż nie wybudowali obiecanych pryszniców.

Miło jest chociaż zobaczyć znajomych z klasy; za niektórymi Ania nawet trochę tęskniła. Co innego nauczyciele – od pierwszego dnia przynudzają o jakimś nowym dzienniku elektronicznym i konsekwencjach nieobecności. W głowie Ani pojawia się myśl, żeby jutro zapomnieć o nastawieniu budzika.

***

Szkoła Asany składa się z trzech klas i biura. Za toaletę służą krzaki, które znajdują się za szkołą. Asana nie ma z tym problemu, ale trochę boi się jadowitych węży, które często ukrywają się w buszu.

Dźwięk szkolnego dzwonka sprawia, że na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Zaraz zobaczy znajomych z klasy i nauczycieli. Nie może doczekać się swoich ulubionych lekcji – angielskiego i matematyki. W tym roku będzie ciężko pracować, żeby kiedyś móc wspierać finansowo swoich rodziców i ośmioro rodzeństwa.

Pod koniec dnia cała klasa przypomina nauczycielowi o zadaniu domowym. Potem stają przed szkołą na codziennym apelu i modlitwie. Zamykają oczy i dziękują Bogu za to, że mogły dziś przyjść do szkoły. Nie wszyscy rówieśnicy mają do niej dostęp – wielu rozpoczyna pracę na polu lub przy wypasie zwierząt, mając zaledwie kilka lat.

dzieci w ghanie, dzieci w afryce

***

Wdzięczności można się uczyć wszędzie. W europejskiej szkole z nowoczesnym sprzętem i w tej afrykańskiej – bez sali gimnastycznej, toalet i dostępu do bieżącej wody.

Od mieszkańców Ghany uczę się doceniania małych rzeczy i życia tu i teraz. Niektórym wydaje się, że trzeba odnieść sukces, aby być szczęśliwym. Myślimy o przyszłości i stawiamy sobie kolejne warunki – będę szczęśliwy, gdy zacznę zarabiać X złotych miesięcznie/ kupię sobie dobry samochód/ znajdę drugą połówkę/ wybuduję dom itd.

Jednak, jeśli nie potrafimy być szczęśliwi z zasobami, które posiadamy dzisiaj, czy będziemy szczęśliwi jutro, posiadając ich trochę więcej? A może pojawią się myśli o nowszym samochodzie, lepszej wypłacie… Wieczna gonitwa, chęć udowodnienia czegoś sobie i innym.

Wdzięczność za to, co mamy dziś, to dla mnie pierwszy krok do szczęścia. Wdzięczność za promienie słońca, rodzinę i przyjaciół, bieżącą wodę, zdrowie, marzenia, możliwość nauki i pracy…

Mieszkańcy Ghany, pomimo ubóstwa i trudności, z którymi spotykają się na co dzień, nigdy nie żałują innym szczerych uśmiechów. Pierwszy raz widziałam, aby dzieci z takim zapałem chodziły na zajęcia, wypełniały polecenia nauczycieli i jeszcze prosiły o zadania domowe! Ich rodzice od samego rana pracują na polu, więc do szkoły przychodzą same; nawet te najmłodsze – trzy i czteroletnie. Maszerują po kilka kilometrów – w upale i w deszczu. Czasem bez butów. Robią to z radością, bo gdyby nie szli do szkoły, byliby w tym czasie na farmie. Pilnie przepisują z tablicy każdy znak, na przerwach grają w piłkę nożną i tańczą przy afrykańskiej muzyce. Bardzo rzadko narzekają, ale biją się tak samo często jak dzieci w innych zakątkach świata. Dużo się śmieją i dziękują.

Pojechałam, by pomagać im w nauce, jednak sama otrzymałam od nich ważniejszą lekcję.

ghana, dzieci
dzieci, ghana, afryka
dzieci w Ghanie, afryka

4 komentarze

  1. Miałam okazję ostatnio czytac wpisy na blogach prowadzonych przez młode mamy.No i ten dylemat, jaki plecaczek kupic,jaki tornister, w jakim kolorze.
    Jakie akcesoria, bo córcia chce piórniczek w kolorze różowym,a mama w niebieskim,bo pasuje do tornistra.No i jeszcze buciki,ubranko i tysiąc innych rzeczy.Woreczek na buciki, pojemniczek na śniadanko.
    Przypomniała mi sie pewna wizyta w szkole gdzieś w dalekim Iranie.
    Wioski nie było na mapie,wjechaliśmy w boczną drogę ,parę biednych domów i szkoła.Jedna klasa, dzieciaki w różnym wieku, w znoszonych rzeczach, dziurawych butach.Jak one się cieszyły na nasz widok.Wyciągnęliśmy wszystkie zapasy jedzenia.Mieliśmy łzy w oczach na ich widok.Potworna bieda, miały tylko po jednym zeszycie. Dwie nauczycielki, nie znające angielskiego ugościły nas kozim serem i herbatą.Spotkanie ,którego nigdy nie zapomnimy.Dzieciaki jak na całym świecie dokazywały, pozowały do zdjęc, na swój sposób były szczęśliwe, uśmiechały się.Bardzo dużo nam to dało,wstrząsnęło nami.Byliśmy już w krajach Azji, widzieliśmy biedę, ale ten świat był jak z biblijnych czasów.
    My zastanawiamy się jaki model smartfona kupic, a te dzieciaki pierwszy raz w życiu jadły czekoladę.
    Ja sama miałam fartuszek z tarczą i szary plecack, ale zawsze szkoła mnie cieszyła i z radością wracałam do niej po wakacjach.
    Piękna relacja!
    Pozdrawiam-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *